Caffè Latte
Czerwona trawa
Faktor T
Kilka Błyskotliwych
Spostrzeżeń

Karnacja
Przed południem,
przed zmierzchem

Magnolia
so beautiful
Bonsai
Opus Pessimum
Barricade of Love
Eden
Strategia
recenzje/archiwum

Magnolia

Joanna Leśnierowska, Didaskalia nr 5, X.2003

Podobnie szczery i osobisty jest spektakl Magnolia artystycz­nego tandemu Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska (twór­ców teatru Dada von Bzdülöw). Można go odczytać jako spektakl w pewnym sensie rozliczeniowy. Przedstawienie trwa już, gdy publiczność wchodzi na widownię. Para bohaterów na naszych oczach licytuje się na kostiumy, na wieszakach gniecie się mnóstwo strojów, trwa przebieranka, z głośników płyną komunikaty: „Za chwilę wystąpi przed państwem sławny teatr Dada von Bzdülöw" - oglądamy kulisy występu, w tym kontekście komunikat brzmi lekko ironicznie. Będzie powracał w trakcie spektaklu.
Magnolia to konsekwentnie i dojrzale przeprowadzony pomysł oraz dynamiczny, naładowany emocjami, ale daleki od sentymentalizmu, pełnokrwisty taniec. Bzdyl (mim, aktor, tancerz, choreograf i reżyser) i Chmielewska (absolwentka gdańskiej szkoły baletowej i brukselskiej PARTS, jej autorska choreografia Fragment także znalazła się w programie platformy) opowiadają swoją historię bez przesadnego aktorstwa; tańcząc obok siebie, delikatnie stopniują emocje, które ledwie pulsują pod powierzchnią ich idealnie zgranych ciał (wielokrotnie zmieniane kostiumy symbolizują także upływ czasu). Tan­cerze inscenizują historię partnerstwa, namiętności, ale także, a może i przede wszystkim, rywalizacji - oboje obdarzeni bardzo silnymi osobowościami, toczą pojedynek; grając do jednej bramki („sławny teatr Dada von Bzdülöw”), z czasem odsła­niają skrywane emocje, są raz razem, raz osobno, grają przed sobą, kryją się za kolejnym układem, wspierają w tańcu, jednocześnie próbując zachować indywidualność i niezależność aż do kulminacyjnego momentu, gdy oboje nadzy stają pod ścianą, by po chwili pokłonić się sobie przyodziani w jednakowe białe szlafroki. Jak zawodnicy po remisowej walce uznają swoją rów­ność, dziękują sobie wzajemnie za uczciwą grę (w podtekście - za wspólne dziesięć lat).

Gdzie jest granica wolności w sztuce, Gazeta Wyborcza, 11.12.2005
Roman Pawłowski
Ciekawy, niepolityczny spektakl pokazał teatr tańca Dada von Bzdulow z Trójmiasta. Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska stworzyli w "Magnolii" taneczny pojedynek, który jest zarazem historią partnerskiego związku. W coraz to nowych przebraniach tańczący toczą walkę o prymat nad przestrzenią i nad życiem, na koniec stają naprzeciw siebie bezbronni i nadzy.

Etos alternatywy, Opcje nr 1/03.2006
Dagmara Gumkowska

Ciekawym przykładem harmonijnej koegzystencji teatru tańca i teatru niezależnego jest Dada von Bzdülöw, zespół, który w Łodzi gościł już kilkakrotnie, wzbudzając dużą sympatię publiczności. Siłą tej grupy jest umiejętne łączenie tańca współczesnego i teatralnych środków ekspresji. Zaprezentowana na ŁST "Magnolia" była propozycją intrygującą, choć mam wrażenie, że jej niejednoznaczność powodowała czasami niekomunikatywność. Na niemal pustej scenie z ustawionymi w rogach wieszakami na ubrania Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska tańczyli pełną niedopowiedzeń historię relacji mężczyzny i kobiety, ich wzajemnego partnerstwa, ale i współzawodnictwa (spektakl kończy się sceną, w której stają naprzeciw siebie w białych szlafrokach i kłaniają się sobie jak we wschodnich sztukach walki), uwodzenia, spełnienia i tęsknoty, czasami bycia razem, czasami bycia obok siebie. Zmienia się nastrój muzyki, upływa czas, zmieniają się ich wzajemne relacje. W następujących po sobie scenach tancerze zmieniają kostiumy, zakładają szaliki, czapki, czasem stają przed nami i przed sobą nadzy bądź niemal nadzy. Ale był i poziom constans - ich bycie wobec siebie będące stałym układem odniesienia. I ich bycie sceniczne - raz po raz słyszymy powtarzaną przez megafon zapowiedź-" wystąpi słynny Teatr Dada von Bzdülöw ". I choć czasami brakowało mi pewnego dookreślenia sytuacji budowanych na scenie, choć nie zawsze klarowny był nastrój i to, co dzieje się między postaciami, było w tej relacji i w tym balansowaniu pomiędzy światem sceny i życia coś magnetyzującego.

Werner Schwerter, Reihnische Post, Düsseldorf  30.10.2006
Najlepszy jednak tego wieczoru był spektakl teatru tańca, w wykonaniu Leszka Bzdyla i  Katarzyny Chmielewskiej. Tych dwoje tańczy ze sobą, wobec siebie i przeciwko sobie, odgrywając, to pól nadzy, to w zmieniających się kostiumach, cały termometr uczuć miłosnych, od zimna do gorąca. Odgrywają oni raz nieśmiałe pożądanie, to znów  intensywne dręczenie, odpychanie, wabienie i melancholie - Tango, na mistrzowskim poziome, więcej proszę: Przepięknie!

Joanna Targoń, Gazeta Wyborcza Kraków, 2 grudnia 2002
"Magnolia" rozpoczyna się niepostrzeżenie. Po obu stronach sceny stoją dwa wieszaki z ubraniami. Na środku - kobieta i mężczyzna. Ubrani zwyczajnie, prywatnie, stoją i rozmawiają, stoją i milczą. "Za chwilę wystąpi sławny teatr Dada von Bzdülöw" oznajmia kilkakrotnie głos z megafonu.
Powtarza się melancholijny jazzowy motyw, para nadal jakby nie rozpoczynała spektaklu - choć oczywiście to już spektakl. Zajmują się zmienianiem garderoby: na zmianę podchodzą do wieszaka, przebierają się, podchodzą do siebie, patrzą, znowu się przebierają. Ubrania są proste i zwyczajne, ruch też zwyczajny - choć poddany rytmowi muzyki. Ten początek - długi, tworzony bez pośpiechu, jakby na poły prywatnie, jest znakomity. Napięcie tworzy się od niechcenia, właściwie z niczego. Bohaterowie coś sobie proponują, badają się, negocjują; każdy z nich jest osobną, samodzielną jednostką.

Natalia Ligarzewska, Gazeta Wyborcza-Gdańsk
Żyją obok siebie. Klimat tego życia jest umiarkowany, raczej chłodny i deszczowy. Nic dziwnego, że bohaterowie wciąż się przebierają. Zmieniają kostiumy, jak życiowe role. Scenografie stanowią dwie garderoby. Dwa życia, dwie samotności. I nagle gdzieś pośrodku zimy on i ona spotykają się w pół drogi. Para otulona szalikami, w wełnianych czapkach tańczy tango. Taniec ten łączy lodowatą precyzję i żar namiętności. Wełniane czapki wieczorowa sukienka tancerki. Duża amplituda temperatur i emocji spotęgowana muzyką Mikołaja Trzaski, w której motywy jazzowe splatają się z rytmami południowoamerykańskimi. Leszek Bzdyl i Katarzyna Chmielewska, tańcząc, tną przestrzeń niczym brzytwa.