PL

Tekst wykorzystany w przedstawieniu - wersja polska

A więc jesteście, przyszliście. 
To wspaniale, że przyszliście. Cieszę się, że przyszliście.
Gdybyście nie przyszli musiałbym teraz mówić do pustych krzeseł. Musiałbym teraz grać dla pustych krzeseł. Musiałbym tańczyć dla pustych krzeseł
 
Nie, nie, pewnie w ogóle bym nic nie mówił. 
 
Nie rozumiecie mnie, prawda?
 
Nie ma was. Stoję i patrzę na te puste krzesła i wspominam dni, kiedy krzeseł było mało, a tych, którzy chcieli usiąść - za dużo.
 
I co mam teraz powiedzieć, kiedy tamte dni odeszły?
 
Mój Boże! Wy naprawdę nic nie rozumiecie?
 
Muszę cieszyć się, że jesteście. Muszę udawać, że się cieszę. Muszę być miły i muszę kłamać. Muszę patrzeć wam w oczy i mówić przymilnie: Dobrze, że jeszcze chcecie tu przychodzić.
 
Gdybyście jeszcze wiedzieli po co tu przyszliście!
 
Pewnie coś tam wiecie.
 
Siedzicie, jakbyście mnie słuchali, wasze oczy mówią, że próbujecie mnie zrozumieć. Ale wy nie słyszycie, nie widzicie, nie czujecie. Udajecie, że coś wiecie.
 
Nie, nie, wy nic nie wiecie - wy tylko chcecie. 
 
Chcesz, żebym cię nakarmił i napoił.
Chcesz, żebym ci podał najlepsze danie za małe pieniądze.
Chcesz, żebym rozlał najlepsze wino za małe pieniądze. 
Chcesz się nażreć za małe pieniądze.
 
Nic nie rozumiecie. Nie macie ochoty nic zrozumieć. 
 
To skomplikowane...
 
Posłuchajcie, jak płacze stary klown
 
Chciałbym wyprowadzić was na szczyt góry. 

Wyobraźcie sobie, że idziemy razem siedem dni i siedem nocy. Jesteście zmęczeni, ale idziecie. Dążycie ze mną na szczyt. Zapominacie o tej horyzontalnej perspektywie, myślicie o tym by wydrzeć niebu odrobinę tajemnicy. Idziemy w górę, widzimy już bose stopy Boga, widzimy nagie kolana Boga, widzimy potężne uda Boga. Rozpoznajemy płeć Boga. A potem patrzymy już tylko w oczy Boga... I tajemnice stają się w pełni niezgłębione. 
 
Immaginiamo che andiamo insieme sette giorni e sette notti. Sei stanco, ma si va. Andiamo insieme in cima della montagna.
 
Ale wam się nie chce iść. 
Takie przygody już was nie interesują. 
A kiedy nie interesują was podróże ku tajemnicy najgłębszej, to i ja nie mam siły, żeby was w taką podróż zapraszać. Nie, nie! Na końcu drogi będziecie mieć tylko szeroko otwarte oczy cielaków zaprowadzonych na rzeź. Nie ma w was tej cząstki światła, która światła pragnie. To światło zgasło! Na zawsze!
 
Oni nic nie rozumieją! Powiedz im to raz jeszcze!

Stoję przed wami i myślę teraz, że i ja tej cząstki światła nie mam. Tak samo jak wy pływam w płytkich wodach. Tak samo jak wy oddycham zużytym powietrzem. Tak samo jak wy zapomniałem! 
 
W górę i w dół nic już nie ma. Jest tylko horyzont. 
 
Jesteśmy kretynami pod dachem kryształowego pałacu. 
Jesteśmy kretynami pod dachem kryształowego pałacu. 
Jesteśmy kretynami pod dachem kryształowego pałacu.
 
Oni naprawdę nic nie rozumieją!
 
A czy ja coś rozumiem. Jestem gorszy od was. Coś mnie zmusza, żeby tu być, coś mi każe tu być. Nie wiem, co tu robię. Nie wiem po co w ogóle coś mówię. Nie wiem dlaczego mówię w tym języku, który już nic nie znaczy. Jestem idiotą, pajacem, ciałem bez mózgu, ustami bez słów. Jestem słowami innego, które płyną przeze mnie.
A ten inny szepcze mi do ucha - powiedz to!
Powiedz to! Powiedz to! Powiedz to!
 
A zatem, panie i panowie. 
Tylko dzisiaj i tylko dla was. 
W tej dziurze, którą nazywamy teatrem! 
W ciemności i świetle
zgwałcona tajemnica! 
zdradzone testamenty! 
ukryta istota!
wieczny ogień!
nieskończona historia!
alfa i omega!
Miłość!!!